No i po długiej suszy nareszcie coś pokropiło deszczem. Trasy nabrały nieco innego charakteru i trzeba było odwiesić na gwoździu przyzwyczajenie do niekończącej się przyczepności. Na śliskich korzeniach zdarzały się turbulencje, ale wszyscy, łącznie z pieskami, ogarnęli temat! Kolejne Podhalańskie Kołowanie szufladkujemy pod literą "s", czyli super udane.


